忍者ブログ

×

[PR]上記の広告は3ヶ月以上新規記事投稿のないブログに表示されています。新しい記事を書く事で広告が消えます。


Kiedy pare miesiecy temu czytalem Mury Samaris, dlugo nie moglem otrzasnac sie po skonczonej lekturze. Opowiedziana w komiksie historia, z racji swojej irracjonalnosci zakrapianej smiertelna dawka surrealizmu, doslownie wierci dziure w mozgu, nie pozwalajac o sobie zapomniec. Zabawa czytelnikiem zamiast "z" czytelnikiem. Przez jakis czas zylem w przekonaniu, ze nie da sie bardziej bezwzglednie zbic z tropu skromnego milosnika komiksow. Do czasu, az siegnalem po "Swiat Edeny".


Le Monde d'Edena to rzecz mocno niekonwencjonalna. Moebius tworzyl calosc przez prawie 20 lat. Zaczelo sie od zlecenia, jakie mial wykonac dla firmy Citroen. Poczatkowo byla ta krotka historia, ktora najpierw swobodnie przeksztalcila sie w dluzsza, stanowiaca obecnie pierwszy tom cyklu, a nastepnie dala fundamenty calemu uniwersum Edeny. I tak przez blisko dwie dekady komiks ewoluowal samoistnie bez wiekszego nacisku ze strony autora. Moebius twierdzi, ze pomysly same przychodzily mu do glowy i w dziwnie naturalny sposob zamknely sie w spojna calosc.


Swiat Edeny funkcjonuje pod pozorem sielankowo kolorowej, przystepnej opowiesci. Stel i Atan, kosmiczni podroznicy i dobrzy kumple zarazem, niechcacy trafiaja na planete, na ktorej doszlo do niecodziennego zgromadzenia wszystkich myslacych ras wszechswiata. Jak sie okazuje, za niezwykla kongregacje odpowiada tajemnicza piramida, zdaje sie jedyna budowla w okolicy. Piramida okazuje sie byc statkiem kosmicznym kursujacym w jedna tylko strone - do Edeny. W taki sposob mozna strescic tom pierwszy, w ktorym zgodnie z zamierzeniami pierwsze skrzypce gra Citroen, a raczej stare auto wraz z logo tej firmy.


Niemaly wstrzas nastepuje wraz z rozpoczeciem epizodu drugiego. Fabula szybko odslania swoje prawdziwe oblicze, silnie inspirowane tzw. logika snu. Odtad wszystkie, nawet najdrobniejsze wydarzenia najbieraja niejednoznacznego charakteru. Bezplciowi protagonisci zmieniaja sie pod wplywem sytuacji, w jakiej stawia ich Edena. Drogi przyjaciol rozchodza sie, wiodac kazdego ku wlasnemu przeznaczeniu. I wlasnie wtedy wychodzi na jaw, ze rajska planeta wcale nie jest taka bezludna, jak moglo sie na poczatku wydawac.


Sen na jawie, jawa we snie przesiakniete halucynogenna atmosfera. Od pierwszego tomu az do samego konca. Niezliczona ilosc symboli, nawiazań [takze biblijnych], czyniaca komiks niemozliwym do prostego zinterpretowania. To niezwykle, ze Gir przyjmujac taka wlasnie formule, uczynil swoje dzielo bardzo przyswajalnym. No, moze nie tak bardzo, bowiem zakonczenie wywraca do gory nogami cala konstrukcje, jaka z wielkim trudem skladalismy podczas lektury. Rzecz w tym, ze pomimo niebanalnej, zwodniczej otoczki, czyta sie jednym tchem, a wzrok sam goni za kolejnymi kadrami.


Jest na co popatrzec. Nie moglem oprzec sie fantastycznej kolorystyce pelnej cieplych barw i cudownych, jaskrawych gradientow. Musze tez nadmienic, ze bardzo milo uplywal mi czas na obserwacji, jak z tomu na tom zmienia sie stylistyka rysunku. Pierwotnie bardzo oszczedna, obla z uwydatnionymi konturami i minimum charakterystycznych dla Moebiusa szlaczkowatych detali wypelniajacych obiekty. Pod koniec pelna szczegolow, epatujaca swoistym charakterem, zarowno swiata przedstawionego, jak i autora. To po prostu trzeba zobaczyc. Namiastke "rekodziela" staralem sie przedstawic na fotografiach. Jesli komus wpadna w oko niskorozdzielczosciowe miniaturki, na widok oryginalnej wersji papierowej z pewnoscia oszaleje z zachwytu.


Komiks nie nalezal do tanich. Zainteresowani nie maja co czekac na obnizke ceny, bo nigdy nie nastapi. Naklad stosunkowo niski [podobno 1000 egzemplarzy], wiec w przeciagu kilku miesiecy, kiedy sklepowe egzemplarze zostana rozkupione, mozna spodziewac sie wzrostu ceny. Za pare lat zaplacimy 300-500 zlotych za zafoliowany egzemplarz z drugiej reki. Na reedycje bym nie liczyl.


Jak wszystko, co pojawia sie w serii wydawniczej "Mistrzowie Komiksu" Egmontu, Swiat Edeny prezentuje sie prawie ze bibliofilsko. 2 tomy, twarde oprawy, porzadny papier, druk - zyleta [zwlaszcza ostre i czarne jak smola teksty w dymkach]. 400 stron orgastycznych uniesien. Aby nie bylo calkiem milo, nadmienie, ze moje sztuki posiadaja kilka drobnych wad. Tu i owdzie niedodruki, badz rozmazania. Jak znam zycie, inni wlasciciele komiksu nie spotkali sie z tymi mankamentami. Ciekawi mnie rowniez, czy pojawiajace sie doslownie 2-3 razy kadry, na ktorych dymki z tekstem sa wyraznie poucinane, sa dzielem zamiaru, przypadku, czy tez jakiejs niedojdy odpowiedzialnej za edycje.


Krotkie podsumowanie. Swiat Edeny to jeden z komiksow mojego zycia. Na dzien dzisiejszy jeden z ulubionych. Pod wzgledem radosci i satysfakcji plynacych z czytania postawilbym go na rowni z ukochanym Akira. Zastanawiam sie, czy nie zakupic kolejnego, zafoliowanego egzemplarza. Ow zabieg nie mialby oczywiscie nic wspolnego z zamiarem pozniejszego odsprzedania [ze sporym zyskiem]. Takie publikacje zasluguja na to, by dublowaly sie na polce.
PR
Comment
Ksywa  
Tytul
Kolor
URL
Tekst
Haslo   Vodafone絵文字 i-mode絵文字 Ezweb絵文字
Trackback



design&photo by [Aloeswood Shrine / 紅蓮 椿] ■ powerd by [忍者BLOG]
忍者ブログ [PR]
Kalendarz
06 2020/07 08
S M T W T F S
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31

Linki

Nekrolog

Komentarze
[06/27 Mloda]
[03/14 BZY]
[03/14 w_m]
[11/24 BZY]
[11/24 Morden]
Trackback
(10/02)
Profile
性別:
非公開
QR
Słaba wyszukiwarka
Rzucono shurikenów
Analiza