忍者ブログ

×

[PR]上記の広告は3ヶ月以上新規記事投稿のないブログに表示されています。新しい記事を書く事で広告が消えます。


Dawno nie mialem porzadnego seansu. Ostatnimi czasy ciezko zarobione pieniadze przepuszczalem glownie na gry, komiksy i audio. Na filmy zwyczajnie brakuje funduszy. Nie liczac pojedynczych zakupow, czesto srednio udanych [vide One Missed Call], nie doszlo mi w tym roku nic nadzwyczajnego. Postanowilem przelamac zla passe, trwajaca zdecydowanie zbyt dlugo. Nabylem kilka uczciwych anime. Kazdy tytul glosny, ale do tej pory nie mialem okazji obejrzec zadnego z nich. Mial to byc prezent noworoczny od siebie dla mnie. Nie mogac sie doczekac, z ogladaniem ruszylem dzien wczesniej.

■■■ Grobowiec Swielikow / 火垂るの墓, Hotaru no haka


Wiedzialem, ze to anime nie nalezy do lekkostrawnych, wiec poszlo na pierwszy ogien. Skorzystalem z chwili dobrego samopoczucia. Co powiem po skonczonym seansie? Nastroj wyraznie mi sie pogorszyl...


Niech nikt nie pomysli sobie, ze film jest zly. Wrecz przeciwnie. Kino wysokiej klasy. Sek w tym, ze historia bardzo przygnebia. W pewnym momencie musialem wstac z fotela i zrobic krotka przerwe, bo z emocji rozbolala mnie glowa.


Grobowiec Swietlikow opowiada o losach dwojga rodzenstwa, ktorzy po utracie rodzicow i dachu nad glowa, usiluja przetrwac ciezki okres wojny. Radza sobie nienajgorzej, dopoki starcza pieniedzy. Sytuacja ulega pogorszeniu, gdy przestaja byc one najwazniejsza waluta.


[Nie]dole chlopaka i jego mlodszej siostry przedstawiono z rozbrajajaca szczeroscia. Zakonczenie poznajemy na samym poczatku. Zdradze, ze nie nalezy do optymistycznych. Latwo o nim zapomniec, gdy ogladajac film bezustanie stykamy sie z dzieciecym entuzjazmem, silnie kontrastujacym z okrutnymi realiami wojny.


Chyba nie chcialbym nigdy wiecej ogladac Grobowca Swietlikow. Z podobna tematyka stykalem sie juz wiele razy, ale tym razem przekroczylem limit traumatycznych doznan. Bylo to wstrzasajace przezycie.


Od strony estetycznej mamy do czynienia z solidnym rzemioslem rysunkowym i muzycznym. Jak w wiekszosci anime, tla pozostaja statyczne, ale nie brakuje im detali, a kolorystyka momentami zachwyca. Jak na animacje z 1988 roku, jest lepiej niz dobrze. Slowo odnosnie wydania. Tanie i liche. Obraz sredniej jakosci, za to dzwiek zremasterowano. Mozemy wybierac pomiedzy DTS, a DD 5.1. Bardzo klarowna fonia. Jakichkolwiek dodatkow oczywiscie brak, dlatego pod zadnym z akapitow nie pojawil sie chocby trailer.

■■■ Space Firebird / 火の鳥2772 愛のコスモゾーン Hi no Tori 2772: Ai no Kosumozōn


Nie lubie znecac sie nad filmami. Jestem zdania, ze wiekszosc produkcji, nawet tych kiepskich, ma cos do zaoferowania. Kino niskich lotow moze nadrabiac na wiele sposobow. Gustownym soundtrackiem, scenografia, zdjeciami, elementem zaskoczenia albo po prostu ladna aktorka obsadzona w glownej roli. Wazne, by znalazlo sie cokolwiek dajacego radosc z ogladania. Slabe anime moze pokazac cycki lub cos bardziej obscenicznego, a na pewno [a] nie odejde od ekranu, [b] czekajac na wiecej.


Obejrzany przed kilkudziesiecioma minutami Space Firebird podobno do filmow kiepskich nie nalezy. W niektorych kregach osiagnal wrecz status klasyki. Wabiki z okladki mojego wydania: "Przepiekne, poruszajace arcydzielo Sci-Fi", "Kultowa space opera mistrza mangi", "Wspanialy, porazajacy wizualnie!". Wierutne klamstwa. Jedyne co sie zgadza to Sci-Fi i space opera mistrza mangi. Reszte wlozyc miedzy bajki.


Lista tworcow nie jest jednoosobowa, ale juz po kilku minutach wiadomo, ze za to jak film wyglada odpowiada glownie Osamu Tezuka. Legenda, ikona, bog mangi. Charakterystyczna dla niego stylistyka rysunku, liczne nawiazania do tworczosci Disneya, a przede wszystkim fakt, iz calosc bazuje na autorskiej opowiesci "Hi no Tori". Nie czytalem mangi, ale powiem jedno. Na pewno nie jest gorsza od filmu, bo gorzej sie nie da.


Gado, gwiezdny lowca i pilot w jednej osobie ma za zadanie schwytac legendarnego Feniksa, ktorego krwi dajacej niesmiertelnosc pragna ziemscy przywodcy. W wyniku bzdurnego romansu sprawy komplikuja sie. Gado laduje w karnym obozie pracy. Spotyka tam praworzadnego naukowca, ktory pomaga mu w ucieczce w zamian za pomoc w odnalezieniu ptaka [czy raczej Ptaka]. Nastepuje nieunikniona wyprawa w kosmos, do ktorej dolaczaja blondowlosa opiekunka - android oraz trzech dziwolagow, ktorych wygladu i zachowania do tej pory nie jestem w stanie zaakceptowac. Bohaterowie ostatecznie odnajduja Feniksa, ktory udowadnia, ze ludzkie pragnienie niesmiertelnosci wcale nie uchroni gatunku przed zaglada. Fabula ze starym jak swiat, apokaliptyczno-proekologicznym przeslaniem.


W filmie pojawia sie bicie po mordach, a nawet krew. Pomimo infantylnej otoczki, nie zrezygnowano z ukazania realistycznej przemocy. Momentami trup sciele sie gesto. Wszystko to przy akompaniamencie licznych wybuchow i wyglaszanych z przesadna gwaltownoscia, egzaltowanych kwestii. Jak na stare [1980 r.] anime przystalo, mimika twarzy postaci najczesciej pozostaje nieruchoma. Nie baczac na ten detal, lektorzy dra sie wnieboglosy, co daje przekomiczny efekt, w dzisiejszych czasach spotykany ekstremalnie rzadko.


Cala ta porazka koncepcyjna bylaby zjadliwa, gdyby film posiadal chociaz pompatyczna, pelna dlugich pad'ow elektronczna sciezke dzwiekowa. Wowczas nie meczylbym sie tak podczas seansu. Muzyka Space Firebird to utwory orkiestrowe, zywcem wyjete ze starych animacji Disney'a. Trabki, puzony, bebny... Ogladalem anime s-f, majac przed oczami Myszke Miki, wyprowadzajaca na spacer psa Pluto. To byl koszmar...


Caly film tonie w tej anachronicznej disneyowskiej stylistyce. Sa nawet partie musicalowe, spiewy, tance, dzikie podskoski. Jeden z kosmitow wyglada jak dudy z pyskiem w ksztalcie trabki. Inny ma ADHD - nic dziwnego, skoro mieszka szesciennej kostce do gry. Moim ulubiencem zostal futrzak numer trzy, cierpiacy na manie sprzatania. Oto cyrk, ktorego obecnosc w Space Firebird pozostaje dla mnie nieuzasadniona.


Niestety, pomimo szczerych checi, nie jestem w stanie powiedziec o filmie niczego dobrego. Stracone dwie godziny, ktore postanowilem przemeczyc dla samej zasady. Poza tym, liczylem, ze w koncu zostane czyms zaskoczony, co zarazem ulagodziloby grymas bolu, malujacy sie na mojej twarzy. Nic z tego. W dodatku jakosc A/V wydania pozostawia wiele do zyczenia. Remastering albo w ogole sie nie odbyl, albo zostal potraktowany po macoszemu. Natomiast obraz wyglada tak, jakby zostal zywcem przeniesiony z zaplesnialej kasety VHS. Ale majac na uwadze, jak wielkim bezsensem okazal sie film, jestem w stanie wybaczyc te drobnostki. Hi hi.


P.S. Po glebszym zastanowieniu znalazlem w Space Firebird cos dla siebie. Tworcy wpakowali w swoje "arcydzielo" mnostwo nawiazan. O wielu z nich poczytac mozna na stronie Wikipedii. Natrafilem na jedno, na temat ktorego Wiki milczy. Otoz, w pewnym momencie protagonistycznemu naukowcowi grozi karne zeslanie na Islandie. Wczesniej pada wzmianka o klonowaniu i warunkowaniu cech plodow, ktore w przyszlosci maja zajac wazne miejsce w spoleczenstwie. Przypomniala mi sie antyutopijna powiesc Aldousa Huxley'a, gdzie altruistycznego naukowca, uznanego za zagrozenie dla tozsamosci spolecznej ogolu, deportowano na... Islandie. Pytanie: silna inspiracja czy zwykly przypadek?
PR
Comment
Ksywa  
Tytul
Kolor
URL
Tekst
Haslo   Vodafone絵文字 i-mode絵文字 Ezweb絵文字
Trackback



design&photo by [Aloeswood Shrine / 紅蓮 椿] ■ powerd by [忍者BLOG]
忍者ブログ [PR]
Kalendarz
06 2020/07 08
S M T W T F S
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31

Linki

Nekrolog

Komentarze
[06/27 Mloda]
[03/14 BZY]
[03/14 w_m]
[11/24 BZY]
[11/24 Morden]
Trackback
(10/02)
Profile
性別:
非公開
QR
Słaba wyszukiwarka
Rzucono shurikenów
Analiza